Stránka:bw-tom9.djvu/95

Z thewoodcraft.org
Tato stránka nebyla zkontrolována

Stryszek na Trawnym Kiedy to było? Popatrzyłem do swoich notatek z tamtego czasu: tak, było to w 1940 roku, w ostatni dzień kwietnia, w wigilię pierwszego maja. W szkołach iw pracy było wprawdzie wolne, lecz nasi śląscy robotnicy i pracujący nie świętowali - był drugi rok niemieckiej okupacji i Niemcy mieli inne kłopoty niż obchody pierwszego maja. Stryszek na Trawnym nie witał tylko nas, on przyjmował w czasie niepogody każdego, kto przyszedł. Swoją przyjaźń dzielił między leśniczych i leśny naród. Raczej powiedziałbym, że do tych ostatnich chował więcej sympatii, i to było dla niego wreszcie fatalne. Bowiem w końcu został znienawidzony przez Niemców - w 1942 roku władze nazistowskie zarządziły likwidację stryszku wobec faktu, że akurat w tych górach pokazał się sowiecki wywiad kapitana Niszczimienki i partyzanci z brygady imienia Jana Żiżki z Trocnowa. A stryszek wówczas pewnie gościł nie jeden zwiad sowieckiej armii i czeskich partyzantów. W tych latach nie było wskazane odwiedzać nasze ukochane beskidzkie góry i właściwie podlegało zakazowi wchodzenie na górskie tereny. Wtedy były one domeną leśnych ludzi, walczących przeciw okupantowi i peryferyjne części lasów i górskich masywów przeczesywane były przez oddziały gestapo i esesmanów. Jak szły lata po wojennej zawierusze, jakoś nasz szczep nie pamiętał wiele o Trawnym 1 o stryszku na nim. Lecz w latach pięćdziesiątych, kiedy odby- wałem turystyczną podróż po grzbietach Beskidu od Kniahyni, Smreku i Łysej Góry aż po cieszyński Jaworowy, szliśmy z doliny Mogielnicy przez Trawny do Uspolki i dalej w Beskid Cieszyński. Był wtedy przepiękny dzień i las był żółtawy przez urodę pyłku ze świerków i sosen, jaką chyba nikt z nas jeszcze nigdy nie widział. Dotarliśmy na wolną przestrzeń grzbietu Trawnego, na bezleśną równinę porośniętą turzycą i krzaczkami czarnych jagód. Zamiast stryszka zobaczyłem tylko puste miejsce porośnięte trawą. Zrobiło mi się tak smutno, jak smutno bywa ludziom, kiedy przekonają się, że skończyło się coś, co miało w ich życiu jakieś znaczenie. Franciszek Noszowski 93